Żywiołaki przeciwnych żywiołów zadają sobie o 100% więcej obrażeń.
Dawno, dawno, dawno temu można było bezinwigilacyjnie srać po lesie i cisnąć {150km/h} w terenie zabudowanym, aż pedantyczny władca wkońcu tak się {wkurwił}, że wypowiedział wszystkim wojne. Bogowie zsyłają swych posrańców na ziemie. Czy któryś z nich zwycięży?
CPU
Inferno
Człowiek
Zamek
Człowiek
Lochy
Człowiek
Bastion
Całkiem niezła mała mapka do pogrania. I wcale nie łatwa. Tzn., jak już wiemy co zrobić, żeby było łatwiej, to łatwa. Za pierwszym razem jednak wtopa, trochę (jak zwykle) przez zlekceważenie, głownie z powodu rozmiaru, bo chciało się "na skróty", a trochę z powodu losowości. Bo jak się za drugim razem postawiły gobliniy i osiodłane wilki - oba nieulepszone (losowe monstra poziom 1 i 2), to nawet nie trzeba było Mullicha (znaczy Posrańca) brać na nich i już pierwszego dnia jest i tartak i gruda i grało się normalnie i po kolei, jak należy (i oczywiście Katliną). Bo poziom poziomem, ale jakoś orki i magogi np. to nie to samo jednak i nawet nie pomogło dodatkowych 5 łucznikow od hirka z knajpy...
Albo to jak się okazało, że można się do przeciwników dostać przez /iiiiiiiiiii/, to oczywiście za pierwszym razem się postawił na drodze (7, losowa, a jakże) Tytan i już można sobie w marzeniach chyba przejść - stał se tam zadowolony z siebie do końca gry...
Słowem: jak się pogra sprawnie i szybko (i jak się ma szczęście w totolotku), to całkiem przyjemna gra, bo boss nie ma żadnych dodatków, czy wojska na start, więc z jednego zamku nie utoczy więcej niż może, więc dostanie wpier.... od np. załogi zamkowej, a nawet Portalu nie zdążyłem pobudować. I był nawet dzień akcji z czterema walkami, bo się boss wystawił z łodzi i oczywiście tego samego dnia wylazł przez podziemia z nienacka main zielonego, a przez bramę dwóch pomocników, w tym jeden z wojskiem... Na szczęście teren malutki, a hirków było paru więc dało się poprzerzucać kilka razy i Katlina pogoniła bossa, Mullich maina zielonego, Jenova jakiegoś pustaka ze szkieletmi a Adela bodaj trzeciego zielonego z tygodniową armią bastionu. Straty jakieś były, bo pozostali bez statystyk, a nawet i bez ksiąg niektórzy, ale nie dało się przeczekać do jutra, bo zielony by pewnikiem pusty zamek zajął, i zapewne armie połączył, a wtedy byłoby tylko gorzej. Potem już tylko dosypanie wojska i szybki wypad do czerwonego i świat uratowany, końca nie było, a jeszcze parę tygodni zostało, jakby np. ktoś się uparł jednak ten portal przed końcem świata pobudować, to czemu nie.
A jak szczęście nie dopisze, czy też wolno pogramy to zjawi się czerwony gdzieś przed końcem świata z paroma nieulepszonymi diabłami i hordą magogów i niestety zbieranina z kilku zamków się nie ma szans obronić, nie mówiąc, że za bardzo nie ma za co wykupować...
Mapa ciekawie zbudowana, można dostać się do przeciwników różnymi drogami, sposobem lub siłą (albo i nie można, jak się rzeczony Tytan wygeneruje; co nie znaczy, że nie ugramy - po prostu szukamy wtedy innej drogi). Może jak już wiemy, jak się schować, to i za łatwo, ale zawsze może się okazać, że któryś miał łatwo w podziemiach i wlazł w ten namiot i nam psikusa sprawi, wyrzynając wszystkich pomocników, jak main na łodzi gdzieś... A jakby tak jeszcze jakieś małe boosty kasy/surowców dla przeciwników CPU dać, bo wiadomo, że tępe to i nie potrafi się ogarnąć, choćby na start coś, żeby się szybciej pobudowali, to już mogłoby być naprawdę ciekawie.
P.S. Nawet dałem 3.5 gwiazdy. Widzę, że zawyżyłem. Chyba miałem dobry dzień do małych map. Albo ogrywałem zaraz po jakimś chłamie i wydawało się, że jest lepiej niż jest;)
P.S.2
No i ten wynik: 440, tylko o 2p. gorzej niż 'Topór i strzała' z zeszłego roku (elfami, oczywiście, bo karły srały się prawie dwa razy dłużej z powodu krótkich nóg) :D
Beznadziejna mapa. Nie ma fabuły, a to co jest lepiej zostawić bez komentarza, Rampart jest znacznie silniejszy od reszty. na 200% trzeba restartować mapę, aż strażnicy będą możliwi do zbrejkowania. Poza tym nic specjalnego
Bardzo krótka i prosta mapka, w której to losowi strażnicy dyktują warunki ekspansji - mogą albo umożliwić szybkie wjazdy do kolejnych "stref" albo uczynić przejście nieprzejezdnym i zmusić gracza do kilku pustych tur, w oczekiwaniu na przyrosty armii. Ukończenie mapy zajęło mi 15 tur na 200%, No co mogę powiedzieć, nie spociłem się przy tym wcale. Najpierw zwyczajne zajmowanie kopalni, potem kluczników (i to już koniec kontentu w naszym małym kąciku, który nie zasługuje nawet na miano "strefy"), a następnie pustych zamków przeciwników. Na koniec obrona tychże miast i finito. Żadnych fajerwerków, ciekawych walk, czy nietypowych mechanik. Z mapy rozmiaru "S" można zdecydowanie wyciągnąć więcej niż to, co zaoferował nam autor. Połowa mapy wypełniona wodą i mikro-podziemia Xd Nawet fabuła (pomijam już nawet jej infantylność) ogranicza się do 3 zdarzeń (chociaż jedno jest tak krótkie, że można go nie liczyć). Czy jest jakikolwiek aspekt mapy, w którym autor się wykazał? Najwyraźniej nie...
Ciekawe mechaniki, ładnie zrobiona. Jedyne co przeszkadza to fakt że niektórzy strażnicy troche z bomby, Głowny komp mega się osłabia skakaniem przez wiry, no i mega cringowy viby każdego tekstu.
Mała mapka z niepełnym wykorzystaniem przestrzeni, co można tłumaczyć przyjętą formułą gry przypominającą rozbudowaną arenę. Ja zastosowałam sprawdzoną taktykę wykupu trzech bohaterów plus jednostki, które się dołączą i szybką likwidację przeciwników komputerowych. Następnie przepłynięcie na wysepkę z monolitem przejścia(po drodze można zająć niebronioną kopalnię złota), udoskonalenie jednostek i przedostaniu się w odpowiednim czasie(to jest 7dzień tygodnia) do finałowego przeciwnika (uwaga za monolitem czeka nas ciężka walka ze strażnikami) i zajęcie praktycznie niebronionego miasta. Następnie wystarczy poczekać na wygnanie CPU. Wszystko wykonane jest standartowo bez niespodzianek, dlatego nie wyróżniam wad, ani zalet.. Ocenę obniżam o jeden za język i błędy w pisowni.